Wybierz
lokalizacja:  strona główna  >  wypożyczalnia główna  >
grudzień
WYPOŻYCZALNIA GŁÓWNA

Grudzień – miesiąc

z powieścią ukraińską

    

Moja Europa: Dwa eseje o Europie zwanej Środkową
Andruchowycz Jurij, Stasiuk Andrzej

 

JEWROPA ANDRUCHOWYCZA


Nie ma żadnych granic, czasem dochodzi nawet do Ameryki... Andruchowycz pisze o historii swojej rodziny, o pradziadku, który pojechał do Ameryki i jego zariezało tramwajem, o babce – silnej kobiecie, która kurzyła jednego papierosa za drugim. Jego dziadek, oswobodziciel Ukrainy, walczył w UPA z Sowietami, Niemcami, Polakami. W końcu został zabity, ostrzelany przez jakieś radzieckie samoloty.  Jurij pisze o środkowo-wschodnio-europejskiej potrzebie posiadania tożsamości, historii.
Andrzej Stasiuk mieszkał w Warszawie, ale mu się tam nie podobało. Miasta są dla niego sztuczne, pozbawione ludzi, nie mają kolorów. I ma rację! Zamieszkał w Beskidzie Niskim, na Słowacji. I o tym właśnie Stasiuk pisze w swojej Europie. Oprócz tego pisze o tym, jak wziął czeski atlas i zaznaczył cyrklem kilka miejsc dla niego ważnych, i tak wyznaczył Europę Środkową.
Jaka jest Europa Andruchowycza i Stasiuka? W książce „Moja Europa”, bardzo fajnie wydanej, w środku znajdują się zdjęcia wybitnego fotografa Josefa Koudelki. Obejrzyjcie jego zdjęcia, to zrozumiecie, jaka jest ich Europa. 

 

Perwersja Andruchowycz Jurij


Akcja powieści rozgrywa się głównie w Wenecji, mieście-widmie, mieście-labiryncie, i w drodze do niej. Ukraiński poeta Stanisław Perfecki, skandalista, wizjoner i hulaka, wyrusza na Zachód, do Serenissimy, zmierzając ku własnej rzekomej śmierci. Kolejne rozdziały powieści odsłaniają i zarazem komplikują zagadkowe perypetie bohatera, który, zanim zniknie, będzie uciekał, dokona rzeczy wielkich, wcieli się w Orfeusza (bohatera opery wystawionej w Wenecji), zakocha się w pięknej kobiecie, podsumuje swoje życie i spisze testament.

Czytając "Perwersję", mamy do czynienia z groteską, z parodią literatury jako takiej lub też rozmaitych konwencji literackich, i w pewnym sensie z nowoczesnym romansem pikarejskim. Bohater "Perwersji" krąży po absurdalnym świecie współczesnym, drwiąc z niego i kwestionując go; gdy z kolei wspomina kraj, który opuścił, bywa i sentymentalny, i szyderczy, nie mogąc uwolnić się od jego ambiwalentnej historii oraz swych prywatnych niepowodzeń. Sprawa Perfeckiego, którą czytelnik musi poprowadzić, będzie miała swoje oryginalne rozstrzygnięcie: przeczuwane, ale i niekonwencjonalne, które być może wielu wyprowadzi w pole – ku ich uciesze. Równocześnie "Perwersja" prowadzi subtelną grę z odbiorcą i jako dzieło wielowarstwowe mówi o granicach języka literatury, ukazuje ironiczny obraz Europy oraz tożsamości bohatera, a także relacji między Wschodem i Zachodem. "Perwersja", niczym zwariowana opera oper pojawiająca się na jej kartach – dzieło pewnego ekscentrycznego reżysera: z fajerwerkami, gigantyczną orgią i dwoma trupami... zabójców – stanowi prawdziwe arcydzieło postmodernistycznego smaku. To książka napisana z pasji czytania wspak, zabawy słowem i stylem, rytmem i powtórzeniem, z perwersyjnej miłości do... literatury. 

 

Kult Lubko Deresz

 

Debiutancka powieść młodego autora szybko zdobyła rozgłos wśród czytelników, a w niektórych kręgach, jakby uzasadniając swój tytuł, zyskała miano kultowej. Rozmigotana tkanka fabuły rozpięta jest między wymiarem rzeczywistym a fantastycznym. Na poziomie rzeczywistości jej młody bohater, Jurko Banzaj, przyjeżdża do tajemniczego, zagubionego wśród gór miasteczka, by w ramach praktyk studenckich uczyć biologii w szkole średniej, której grono pedagogiczne składa się z samych dziwaków. Zakochuje się w swojej uczennicy Darci Borges i zaprzyjaźnia z dwoma uczniami outsiderami. Wystawiają razem performance, dający wyraz niechęci do homogenizacji kultury, palą haszysz, czytają dobre książki, słuchają starego rocka i alternatywnej muzyki i dają odpór zrusyfikowanym hopnikom - czcicielom muzyki pop i dresów. Jurka łączy z Darcią nie tylko niewinne uczucie, lecz również "świadome śnienia", które przenoszą bohaterów w inny wymiar, rządzony przez Wielkich Pradawnych. Wygnani na odległe planety bogowie zamierzają wtargnąć w rzeczywistość bohaterów, gdzie chcą stoczyć decydującą bitwę z siłami dobra. Fantastyczna warstwa powieści jest inspirowana twórczością Howarda Phillipsa Lovecrafta i Carlosa Castanedy. Wielkimi zaletami powieści, poza wartką akcją, są bogactwo stylistyczne, absurdalne poczucie humoru i nieujarzmiona wyobraźnia autora, który błyskotliwie balansuje pomiędzy liryzmem, groteską a grozą.

 

Lubko Deresz Arche. Monolog, który wciąż jeszcze trwa


Arche - znaczy początek. Lubko Deresz opuszcza, znane czytelnikom "Kultu", Miedziane Buki i rozpoczyna opowieść na ulicach Lwowa, w środku upalnego lata o smaku mate, obwarzanków, taniego wina i wielu nieznanych szerszemu ogółowi substancji szczególnego przeznaczenia. Tereska, filigranowa dziewczyna o nietoperzej urodzie, będzie musiała stawić im czoło. Zadanie ma dziwne i trudne. Jak odróżnić Postaci od Masek, oniryczne wizje od rzeczywistości? I czy w ogóle istnieje jeszcze jakaś rzeczywistość? Autor będzie Cię wodził za nos, drogi Czytelniku, zaprowadzi do światów tak łudząco prawdziwych, że gotów będziesz uwierzyć w ich istnienie, ale miej się na baczności - bo kto tu właściwie jest Autorem, a kto Czytelnikiem?

 

.

 

Natalia Śniadanko Ahatanhel


Ta książka subtelnie łączy w sobie zjadliwą ironię, wisielczy humor i autentyczną troskę o losy własnej ojczyzny. To także opowieść, w której feministyczna nuta wątku obyczajowego nakaże spojrzeć na autorkę z nieco innej perspektywy. „Ahatanhel” z całą pewnością jest swoistą grą, jaką Śniadanko serwuje zarówno swym dziwacznym bohaterom, jak i czytelnikom. Tak więc polecam ten Ukraińców portret własny doprawiony szczyptą medialnego skandalu obyczajowo – społecznego.

Sama bohaterka mieszka w koszmarnym lokum, w którym z kranów płynie brudna woda (tylko po godzinie osiemnastej ciepła), centralne ogrzewanie wyłączane jest czasem w zimie z zupełnie nieznanych powodów, a sąsiedzi wyraźnie dają o sobie znać przez lichą ściankę działową. I to nie tyle ukraińska bylejakość, co bylejakość w ogóle, a popadająca w depresję wynikającą ze zbliżania się do trzydziestki Galiczanko stanie się wyraźną jej egzemplifikacją. Trudno jest bowiem zrozumieć, a tym bardziej polubić bohaterkę. W stan większej konsternacji wprowadzi czytelników natomiast tytułowy... szczur, którego pojawienie się zacznie łamać fabułę i nadawać jej nowych znaczeń. 

 

     
     
Jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem najnowszych informacji podaj swój e-mail.